depresja poporodowa

2020-01-09 12:26:01

Agnieszka Fiszer
Macierzyństwo jest pięknym doświadczeniem. Często wyczekiwane, starannie planowane, wymarzone jest dla wielu kobiet jedną z najważniejszych ról życiowych dających jednocześnie sporo radości, spełnienia i satysfakcji. Ten sielankowy obraz ma jednak także drugą stronę, która dla niektórych bywa wstydliwa i obarczona wyrzutami sumienia. Część kobiet, wcale nie mała, po urodzeniu dziecka nie wpada w zachwyt i euforię, lecz czuje się niepewnie w nowej roli. Nie doświadcza przepełniającego szczęścia, wręcz przeciwnie- czuje się osamotniona, zagubiona, nieszczęśliwa. Ten stan rzeczy nie powinien być powodem do wstydu, gdyż według badań 50 do 80 % świeżo upieczonych mam przeżywa tzw. „baby blues” (inaczej smutek poporodowy). Ta dolegliwość, gdy kobieta jest apatyczna, płaczliwa, ma obniżony nastrój trwa do 2 tygodni. Jeśli natomiast obniżony nastrój trwa dłużej i pojawiają się poniższe objawy możemy mieć do czynienia z depresją poporodową. Częsty płacz bez powodu, rozdrażnienie, smutek, przygnębienie przez większość dnia Brak sił witalnych do wykonywania codziennych czynności Utrata zainteresowań – rzeczy, które wcześniej interesowały już takie nie są Anhedonia- niemożność przeżywania przyjemności i radości Niskie poczucie własnej wartości, poczucie bycia bezwartościowym (np. myśli typu „Jestem do niczego” , „Nie nadaję się na matkę”) Nieadekwatne lub nadmierne poczucie winy (związane z rodzicielstwem np. „Nie potrafię się dobrze zająć swoim dzieckiem”, „Za mało dbam o swoje dziecko”) Poczucie nieradzenia sobie z nową rolą (np. „Nigdy nie będę dobrą matką, to dla mnie za trudne”) Bezsenność lub nadmierna senność Nawracające myśli o śmierci , myśli i próby samobójcze (ten objaw wymaga szybkiej konsultacji z psychiatrą) Problemy z pamięcią, koncentracją, uwagą Utrata lub wzrost apetytu Stany lękowe – zwykle związane z nadmiernym zamartwianiem się o zdrowie dziecka i opiekę nad nim Problem depresji poporodowej wcale nie jest rzadki. Uznaje się, że dotyka ok 10- 20 % kobiet. W Polsce w 2018 roku według GUS urodziło się ok 396 tysięcy dzieci. Można przyjąć, że ok 40- 70 tysięcy kobiet doświadczyło w tym czasie poważnego, bardzo uciążliwego zaburzenia jakim jest depresja poporodowa. W 2015 roku na tą chorobę leczyło się w NFZ 51 kobiet… Jak było w 2018 roku- nie wiem, ale przypuszczam, że niewiele więcej. Odnotowano na pewno wzrost zachorowań na tą depresję na przestrzeni ostatnich lat. Jakie są przyczyny tak rzadkiego szukania pomocy przez kobiety w tym obszarze? Część kobiet mogła leczyć się już przed porodem na depresję dlatego nie są uwzględniane w statystykach. Lekarze ginekolodzy, którzy kontrolują kobiety po porodzie często nie diagnozują tej choroby, nie sugerują by skontaktowały się z psychologiem, czy psychiatrą. Ponadto wiele kobiet wracając do domu z dzieckiem uważa, że muszą sobie same poradzić z tą dolegliwością i dodatkowo udają przed rodziną, że wszystko jest w porządku. Często świeżo upieczone mamy zostają same z dzieckiem, nie mają wsparcia w otoczeniu, zwykle też wstydzą się przyznać że emocjonalnie sobie nie radzą, że nie czują się dobrze w nowej roli, która je przerasta. Kolejnymi powodami mogą być ciężkie wcześniejsze doświadczenia związane z ciążą- zagrożony jej przebieg, trudny, wyjątkowo bolesny poród, zła opieka po porodzie, czy po cięciu cesarskim- nieprawidłowe zrastanie się ran. Myślę, że wizerunek w naszym kraju Matki- Polki , która dźwiga na swoich barkach cały świat i ze wszystkim zawsze sobie radzi też nie sprzyja kobietom i dodatkowo wywiera na nie presję. Depresja nieleczona może zakończyć się tragicznie, gdyż w najgorszych przypadkach kobieta może chcieć odebrać sobie życie, w najłagodniejszych i średnich będzie bardzo cierpieć w samotności, poczuciu winy i wstydzie przez miesiące. W cięższych przypadkach zaleca się farmakologię i wizytę u psychiatry, w średnich i lżejszych powinna wystarczyć psychoterapia, wsparcie psychologiczne. Należy uświadomić kobietom, że depresja poporodowa nie jest w żadnym wypadku ich winą i nie powinny skazywać się na doświadczanie jej w samotności. Ulżenie w cierpieniu emocjonalnym i psychicznym jest jak najbardziej możliwe i warto dać sobie pomóc korzystając ze świadczeń darmowych przez NFZ lub w prywatnych gabinetach.
Popularność: 0    Powrót

Komentarze

Tytuł
Odpowiedź
Imię/Nick
Wpisz kod z obrazka
Captcha

Załóż konto za darmo

Psycholog Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryPsycholog.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom