Baby blues, reakcja depresyjna czy już depresja poporodowa?

2018-06-04 10:32:02

Aleksandra Krzywińska
Moment urodzenia dziecka, niezależnie od tego czy odbywa się dzięki siłom natury, czy z pomocą medyczną, to dla kobiety moment graniczny: jedyny w swoim rodzaju, nie dający się porównać z niczym, czego doświadczyła wcześniej bądź czego doświadczy później. Stanie się matką, tak jak każde istotne wydarzenie życiowe, stwarza kobiecie szansę na przepracowanie wewnętrznych konfliktów i relacji, na zmodyfikowanie obrazu siebie i innych oraz na zintegrowanie tego nowego doświadczenia w swojej psychice. W związku z tym, po urodzeniu dziecka staje się ona inną osobą niż przed jego poczęciem. Niekiedy na drodze integracji owego doświadczenia, a zarazem zmiany pojawiają się przeszkody, które skutkują doświadczaniem przez kobietę trudności emocjonalnych podczas ciąży, porodu lub w okresie poporodowym. W mediach, a także wśród osób nie zajmujących się profesjonalnie zaburzeniami psychicznymi, bardzo często można spotkać się z terminem „depresja poporodowa” dla określenia smutku, zniechęcenia, pesymistycznych myśli u kobiety, która niedawno urodziła dziecko. Termin ten jest jednak nadużywany, ponieważ nie każdy stan obniżenia nastroju po porodzie jest już depresją poporodową. Wśród trudności emocjonalnych, jakich może doświadczać młoda stażem matka, należy rozróżnić „baby blues”, reakcję depresyjną oraz właściwą depresję poporodową. Przyjrzyjmy się trzem kobietom, które niedawno urodziły dzieci... Alicja Przez pierwsze kilka dni po urodzeniu się synka pani Alicja była ogromnie szczęśliwa. Poród wspomina jako doświadczenie trudne, ale rozwijające ją, dające poczucie, że jej ciało jest wypełnione dobrem, a ona ma w sobie siłę dawania życia oraz umiejętność wystarczająco dobrego zaopiekowania się swoim dzieckiem. Do przyjemnych odczuć w tym początkowym czasie zaczęły dołączać się uczucia smutku, wyczerpania, dezorientacji, wzmożonej wrażliwości na okoliczności zewnętrzne, na przykład komentarze jej rodziców, teściów czy koleżanek odnośnie jakości jej opieki nad dzieckiem. Obecna była przy tym również ulga, że poród jest już za nią, choć w momentach samotności zdarzało jej się rozpamiętywać to wydarzenie, czasami z fotograficzną dokładnością. Po kilku tygodniach od narodzin syna nastrój pani Alicji unormował się, stała się ona bardziej pewna siebie i potrafiła czerpać satysfakcję z nowej roli matki. To, co przeżywała, można określić jako „baby blues” - stan psychiczny, który pojawia się po fizycznie i emocjonalnie wyczerpującym istotnym wydarzeniu, zwłaszcza jeśli doszło do niego w nieznanym otoczeniu i w alarmowej atmosferze. Nie wymaga on interwencji specjalistycznej, lecz wspierającego otoczenia oraz czasu, i zwykle mija do miesiąca od daty porodu. Barbara Dla pani Barbary narodziny córki były od dawna wyczekiwanym momentem. Ostatnie tygodnie ciąży dłużyły się jej, chciała móc tulić dziecko w ramionach. Poród był wzruszającym wydarzeniem, a moment położenia córki na jej piersi wywołał łzy szczęścia. Po krótkim czasie zaczęła również doświadczać uczuć związanych ze stratą, co obniżyło jej nastrój, spowodowało płaczliwość, zaburzenia snu, zmniejszenie apetytu i ogólną nerwowość. Pani Barbarze towarzyszyła nostalgia za utraconą ciążą, gdy czuła się pełna, kompletna, wypełniona dobrem. Ponadto, tęskniła za dzieckiem, które do tej pory „nie odstępowało” jej na krok, było zawsze obecne. Teraz czuła się tego pozbawiona i pusta. Utraciła również dziecko, o którym do tej pory fantazjowała: bardzo kochała córeczkę, okazało się jednak, że odbiega ona od obrazu, jaki pani Barbara wytworzyła sobie w ciąży. Pomimo tych ambiwalentnych odczuć, pomimo swych rozważań czy jest wystarczająco dobrą matką, kobieta nie zaniedbywała opieki nad dzieckiem, funkcjonowała prawidłowo, odczuwała jednak pogorszenie jakości swojego życia. Około miesiąc do półtora po porodzie nastrój pani Barbary poprawił się, a ona sama przystosowała się do nowej sytuacji. To, co przeżywała to reakcja depresyjna, która nie wymaga leczenia farmakologicznego, aczkolwiek jako stan zwiększonego ryzyka wystąpienia depresji poporodowej wymaga monitorowania przez rodzinę kobiety. Ulgę w tym stanie przynosi wspierająca rozmowa: z kimś bliskim lub z psychologiem, psychoterapeutą. Celina Początki bycia matką u pani Celiny przedstawiały się podobnie jak u pani Barbary: wyczekiwała upragnionego synka, choć mając trudną relację z własną matką obawiała się czy emocjonalnie podoła nowej roli. Dość szybko po porodzie zaczęły ogarniać ją silne wątpliwości, utknęła w doświadczeniu złego matkowania, czuła się niekompetentna, czasami wręcz bezwartościowa. Doskwierało jej poczucie winy. Zdarzały jej się długie momenty obniżonego nastroju, kiedy to nie była w stanie zajmować się ani synem, ani sobą (wstać z łóżka, przebrać z piżamy, zrobić śniadanie). Naprzemiennie była albo płaczliwa, albo wydawało się, że nie odczuwa zupełnie nic. Taki stan skutkował określoną postawą w stosunku do dziecka: z jednej strony obojętnością na jego potrzeby, z drugiej strony przewrażliwieniem na punkcie jego stanu zdrowia. Miała nawracające myśli o swojej śmierci lub śmierci syna. Czas mijał, a pani Celina nie potrafiła sama wydobyć się z takiego samopoczucia. To, co przeżywała to właściwa depresja poporodowa, która wymaga specjalistycznej pomocy: zawsze psychoterapeutycznej, często również farmakologicznej. Zgłoszenie po pomoc powinno odbywać się bez zbędnej zwłoki, gdyż przedłużająca się depresja ma negatywny wpływ na relację między matką a dzieckiem. Do osób towarzyszących młodej stażem matce (rodziny, bliskich, położnej na wizytach patronażowych, pediatry, ginekologa) należy monitorowanie jej psychicznego stanu oraz umożliwienie pomocy w postaci wsparcia lub konsultacji specjalistycznych, gdyby jej stan tego wymagał.
Popularność: 56    Powrót

Komentarze

Tytuł
Odpowiedź
Imię/Nick
Wpisz kod z obrazka
Captcha

Załóż konto za darmo

Psycholog Klient
lub zaloguj
facebook
Co możemy zmienić na DobryPsycholog.pl?
aby lepiej odpowiadał Twoim potrzebom